- Dobra, ale jednak musimy cos zrobić z tym duchem czy czymś... - zaczela Wladzia wyrywając się z uścisku Hondy - wkąncu powiezono na opieke nad tym domem !
- Masz racje.. - zgodzil się Honda - ale co możemy zrobić ??
- Kżdy duch ma jakiś powód dla którego tu jest prawda ?? - kontynulowala Wladzia - więc jezeli zlikwidujemy powód to napewno zniknie...
- Dobrze, ale skąd mam y wiedizec co to za powód ?? - zapytal Honda
- Dlatego wlasnie trzeba przeprowadzić sledztwo !! - zawowala Wladzia przywódczo.
- Może najpierw zadzwonimy do Sashy i brazyli oni na pewno coś o tym wiedzą... - powiedzial Honda...
***
Tymczasem w bunkrze...
- Nie nie drzwoń !! - zawolala Sasha lekko zmartwiona... ale bylo już zapuźno na wymówki, gdyz telefon gral już i informowal o tym że ktoś chcce się poloączyc z nimi.
- Halo... - zdecydowala się odebrac telefon Sasha - kot mówi... ?
- Kobieto !! - krzynela Wladzia do sluchawki sprawiajac, że Sasha o molo co nie ogluchla... - Mam do ciebie pare pytan i lepiej żebym uslyszala na nie odpowiedź !! - powieedzial naladując glos detektywa z W11...
- Ale kto mówi... ? -z apytala Sasha choć tak wlasiwe dobrze o tym wiedziala...
- No Waldzia... - speszyla sie lekko dziewczyna - ale to ja tu zadaje pytania !! - powiedizla odzyskując pewnośc ...
- O.K.... o.k. ... wymamrotala Sasha - tylko nie krzycz tak do tej sluchawki bo mi uszy zwiędną...
- Ojje Sorki ^^" - przeprosila grzecznie wladzia - ale wracając do sprawy czy w ostatnich dniach.. albo czy wogle zauważyliscie, że w domu dzieje się coś dziwnego ??
- Hmm... - udala zastanowienie Sasha - Ostatnio co noc jedzenie znika z lodówki, chodź sądze, że to może Brazyli lunatykuje i podjada żarcie... - powiedizla Sasha
- ja lunatylkuje !!?? - wyrwala się Brazyia, ale szybko pożalowal tego, gdyż dostal z calej sily z lokcia Sashy.
- acha rozumiem... - poweidizla Wladzia notując coś w notatniku - a kiedy to sie zaczelo ?? - zapytala rudowlosa
- hm.. - dala sobie czas do namysly Sasha - dokladnie nie pamietam, ale wydaje mi się że od kiedy Brazylia zbil to stare lustro w salonie ( co bylo w pewnym sensie prawdą... ) ...acha kazą nam już wylączyć telefony komurkowe... musze konczyć... pa !! - zagrala szybk0o sasha rozlonczajac się.
***
- I co ?? - zapytal Honda.
- Szukamy rozbitego lustra... - powiedizla Wladzia chowajac telefon do kieszeni...
Po drodze do salonu Waldzia wyjśnila Hondzie calą sytuacje.
- O.K. jesteśmy widzisz lustro ?? - zapytala Wladzia.
- hm.. - rozejrzal się Honda - nie... czekaj widze stopi pod tamtą scianą !! - wyrwal się nagle Honda. Oboje podeszli do lustra i je podniesli na co tylko czekala Sasha.
- ot o do cholery jasnej ma być... - wymmrotala Wladzia widząc w odbiciu lustra zdanie: "Ja wam dam rozbijać moje ukohane lustro wandale !! "napisane na ścianie, którego gdy sie odwrócila w żreczywistości nie bylo.
- Napisala ukochane przez "samo h"... - zauwazyl Honda.
- Bląd jak z pamiętnika Marii - dodala Wladzia.
- To ona pisze pamiętnik ?? - zdziwli sie Honda
- Tak świetna lektórka ^^ - powiedziala Wladzia.
- Dobra duch powinien zniknąć gdy skleimy lustro - stwierdzil Honda
Rozpoczelo sie szukanie superglu... Gdy wkącu odnalazlo się ( w lodówce... ) Rozpoczelo się smetne poszukiwanie brakującyh cześci do ukladaniki tworzacej lustro, a gdy te tez zanleziono.. ( jeden jakims cudem znalazl się na dachu ) a lustro zostalo sklejone i powieszone wtedy Wladzia dostrzegla kolejny napis w lustrzea mianowicie: "Dziekóje teraz moge odejść w pokoju, P.S. Bedzie z was piękna i przecódna para"
- Zle napisala dziekuje i przecudna - zauważyl Honda. Wladiza tym razem siedziala cicho ze spuszczoną glową. Honda chyba wiedizla co spowodowalo u niej taka reakce a minowicie dopisek P.S... ale nie byl calkiem pewien... wtem wpadl na wspanilay pomysl... może użyc swej ( dopracowanej wersji ) lornetki wyczytajacej myli. KOżystajac z okazji, że Wlaezia spusila glowe i calą swa uwage odala podlodze, wyjol lornetke i zerknol na jej mysli. Ze zdziwienia malo co nie upadl Wladiz a myslala o samych zboczonych rzeczach ale potem pryzchodzila mysl która mówila: " Nie nie mysl o czyms takim nie jesteś nawet choć w polowie jego warta" i sprawial, że Wladzia zachowywala sie tak jak zachowaywala... "A więc to tak" - pomyslal Honda, przypomnialy mus sie wszystkie te chwile gdy piekna rudowlosa dziewczyna zwiewala mu z prędkoscią światla...















Comments
jakie to szuodkie
--
dżem
Previous PageNext Page